Porady ekspertów » Autostopowych porad słów kilka

Tekst i zdjęcia: Maciej Tumulec

 

Kapuściński mówił kiedyś, że aby w miarę bezproblemowo podróżować po Afryce, trzeba mieć albo czas, albo pieniądze. Szczególnie czas w przypadku jeżdżenia autostopem jest czymś, co wydaje się nieodzowne. Jeżeli go nie mamy, nie łudźmy się, że podróżowanie w ten sposób sprawi nam przyjemność.

Autostop to chyba najlepsza loteria podróżnicza, jaką można sobie wyobrazić. Nigdy nie wiemy przecież, z kim nam przyjdzie podróżować, gdzie skończymy i czy będzie bezpiecznie.Jest tu dużo niewiadomych, ale właśnie ta tajemnica i nieprzewidywalność nadają autostopowi jego wyjątkowy charakter. Ten, kto odważy się stanąć przy drodze i wyciągnąć kciuk, jest często uważany za kogoś bardziej niezależnego i samodzielnego od rzesz, które każą mianować się podróżnikami, wagabundami,trampami itd., a których cała przygoda opisana jest co do minuty w ofertach biur podróży.

Autostop,który nie jest już tak popularny jak dawniej, niewiele stracił ze swych do pewnego stopnia romantycznych cech. Jest to zdecydowanie najlepszy sposób podróżowania dla tych, którzy chcą obcować bezpośrednio z ludźmi i kulturą danego kraju. To bowiem, czy pojedziemy dalej, jest w pełni uzależnione od zwykłej ludzkiej życzliwości.

Ta forma przemieszczania się ma wiele zalet, przede wszystkim jest darmowa. Pamiętajmy, że w perspektywie długiej tułaczki oszczędzamy często nawet ok. 50% kosztów całej podróży (oczywiście zależy to od konkretnego przypadku). Mając przy tym własny namiot i kuchenkę gazową, możemy zobaczyć spory kawał świata za przysłowiowe grosze.

Ponadto ludzie,którzy się zatrzymują, należą zazwyczaj do tej bardziej „otwartej” części społeczeństwa – stąd przy odrobinie szczęścia mamy nawet szansę na znalezienie darmowego noclegu w domu kierowcy. Czy istnieje lepszy sposób na poznanie ludzi niż mieszkanie u nich w domu?

 

„Podróż za jeden uśmiech” to nie tylko przyjemność. Wiąże się ona często ze znoszeniem najróżniejszych niewygód, od środka transportu, którym podróżujemy (okazuje się, że przemieszczać się można nie tylko samochodami, lecz choćby traktorami,bryczkami itp.), po znalezienie noclegu i niejednokrotne stykanie się ze stróżami prawa i z wieloma innymi, zupełnie niespodziewanymi sytuacjami.Istnieje jednak pewien kanon zasad, zachowań i porad autostopowych, umożliwiający cieszenie się podróżą, a dodatkowo pozwalający przynajmniej częściowo zminimalizować dające się przewidzieć niemiłe niespodzianki. A zatem na dobry początek…

Przed wyruszeniem – czyli „niezbędnik” autostopowicza

Zanim wyjdziemy na drogę, warto pomyśleć o kilku przydatnych rzeczach, które powinniśmy ze sobą zabrać, by ułatwić sobie autostopową przygodę.

Pierwsza sprawa to ubiór. Jak powinien wyglądać autostopowicz? Przede wszystkim powinien wyglądać tak, by chciano go zabrać. Brzmi prozaicznie, ale wygląd to podstawa naszego sukcesu. Nieistotne jest w zasadzie, czy posiadamy słomkowy kapelusz,czy stoimy w kurtce, czapce, czy bluzie, czy jesteśmy uczesani i ogoleni –ważne jest to, by nasz wygląd sugerował od razu, że jesteśmy w podróży. Status podróżnika jest błyskawicznie doceniany – taką osobę traktuje się bowiem jak„człowieka drogi”, chętnego do poznawania i odkrywania nowego, niezbadanego –jak osobę ponadprzeciętną. W odróżnieniu od kogoś, kto stoi na poboczu z reklamówką i niewyraźnym wzrokiem, człowiek z widocznym od razu plecakiem jest znacznie częściej obdarzany zaufaniem kierowców.

 

Jeśli zaś chodzi o ubiór, przydatna okazuje się czapka z daszkiem, która może spełniać swoje funkcje ochronne zarówno w ostrym słońcu, jak i lekkim deszczu. To samo (w zależności od pory roku) dotyczy kurtki przeciwdeszczowej i odpowiednio ciepłego ubrania w ogóle.

W zależności od specyfiki kraju i naszego stylu łapania stopa pomocne mogą być tabliczki z nazwą, informującą o celu naszej podróży. By uniknąć czasochłonnych poszukiwań flamastrów, tabliczek lub kartonów, warto się zaopatrzyć we własny flamaster, znajdujący się gdzieś pod ręką, a także kilka czystych kartek, które nie zajmują zbyt wiele miejsca. Często stosowanym zabiegiem jest koszulka na kartki, która zabezpiecza rozmywanie się napisu w czasie deszczu.

            Poza oczywistymi rzeczami jak namiot, śpiwór i karimata do plecaka warto zapakować coś, co pomoże nam zabić czas w razie niepowodzenia. W zależności od upodobań najczęściej zabieramy ze sobą książkę, mp3 lub dziennik autostopowy, w którym możemy zapisywać nasze przygody. Przydaje się on ponadto w zanotowaniu adresu lub ewentualnych informacji od kierowcy.

            Spotykanym zwyczajem wśród autostopowiczów jest zabieranie ze sobą wizytówek z danymi kontaktowymi – pomaga to oszczędzić czas i uniknąć niebezpieczeństwa związanego z tym, że kierowca zatrzymał się np. w niedozwolonym miejscu na dłuższą chwilę.

            W zależności od tego, w jak długą podróż się wybieramy, można pomyśleć o zabraniu jedzenia. Autostopowicz zazwyczaj nie dysponuje zbyt wielkim budżetem, może się zatem przydać zabranie ze sobą kuchenki gazowej i drobnego prowiantu na czarną godzinę. Do najpopularniejszych (najbardziej ekonomicznych i najlżejszych)produktów należą niezastąpione zupki instant, masło czekoladowe czy serki topione – jednak w tym przypadku inwencja zależna jest od własnego widzimisię.W razie przewidywalnych problemów z uzupełnieniem płynów warto także pomyśleć choćby o małej butelce wody i multiwitaminie w celu uzupełnienia minerałów w organizmie. Pamiętajmy, że długie oczekiwanie w wysokiej temperaturze szybko pozbawia nas płynów i wartości odżywczych.

            Niekiedy się zdarza, że nie udaje się dotrzeć do planowanego celu (choć w przypadku autostopu planowanie powinno się zostawić raczej planistom), a sytuacja zmusza nas do łapania stopa w nocy lub rozbijania namiotu na przydrożnym wypłaszczeniu.W obu sytuacjach niezbędne nam będą czołówka albo mała latarka. Pozwala ona na przykład zasygnalizować nadjeżdżającemu kierowcy, że znajdujemy się przy poboczu drogi, dzięki czemu łapanie stopa nocą jest bezpieczniejsze, a poza tym ma wiele innych praktycznych zastosowań.

 

Wymieniono tu podstawowy „zestaw” autostopowicza, do którego naturalnie moglibyśmy dodać kilka tak oczywistych przedmiotów jak mapa, scyzoryk czy zapalniczka, jednak te uważane są za niezbędnik w podróży, i to nie tylko autostopowej.

Jak i kiedy łapać

Jeżeli jesteśmy początkującymi autostopowiczami, nie rzucajmy się od razu na głęboką wodę. Pamiętajmy, że spadanie z wysokiego konia nie należy do najmilszych przeżyć. Wyznaczmy sobie cel nieodległy, a ciekawy. Mogą to być nasza najbliższa okolica, kraj lub tzw. niedaleka zagranica. Nawet te, zdawałoby się,nieodległe miejsca pomogą nam zrozumieć, czy autostop jest na pewno „dla nas”.Jeżeli już jednak bakcyla złapiemy, możemy myśleć o zdecydowanie dalszych i dłuższych wyjazdach. Najważniejsze są początkowe przetarcie i zasmakowanie, o co w tym wszystkim chodzi.

Taktyka łapania stopa zależy od tego, w ile osób jedziemy i jakiej płci autostopowiczami jesteśmy. Oczywiście łatwiej jest łapać stopa dziewczętom, gdyż nie są one zazwyczaj postrzegane przez kierowców jako zagrożenie. Z drugiej strony jednak to właśnie one najbardziej są narażone na potencjalne niebezpieczeństwo.Najpopularniejszymi „układami” są jazda w pojedynkę lub we dwoje – chłopak i dziewczyna.Jeżeli jesteśmy w większej grupie, warto pomyśleć o rozdzieleniu się na mniejsze pary, z których w każdej, o ile to możliwe, powinna znajdować się dziewczyna. Pamiętajmy, że kierowcy, mimo dobrych chęci, po prostu nie będą wstanie zabrać większej grupy. Dlatego wyznaczmy sobie konkretne miejsce spotkania i podzielmy się na góra 2–3-osobowe grupy. Istnieją oczywiście kraje,w których nie ma to większego znaczenia, ilu jest chętnych na podróż autostopem,są to jednak wyjątki.

 

            Niezmiernie istotnym elementem okazuje się tabliczka z nazwą miejscowości, w kierunku której zmierzamy, a w zasadzie to, co na niej napiszemy. Oczywistym wydaje się,że jeżeli jedziemy w kilkusetkilometrową trasę, a nawet dalej, trudno nam będzie złapać kogoś podążającego bezpośrednio do naszego celu. Warto zatem w drodze myśleć! Zwyczajowo nie powinno się pisać na tabliczce nazw miast oddalonych dalej niż 100 km od miejsca, w którym stoimy. Wyjątek stanowić może to, że stoimy na przykład na autostradzie lub na jedynej drodze prowadzącej do dużego miasta. Z drugiej strony napisanie na tabliczce celu zupełnie egzotycznego (np. „Pekin”) niejednokrotnie wzbudza zainteresowanie kierowców, którzy zatrzymują się z niedowierzaniem – zdarza się to jednak znacznie rzadziej. Przed wyjściem na trasę warto wobec tego spojrzeć na mapę. Istnieje zasada, by nie podawać nazw małych miejscowości (kierowcy mogą ich po prostu nie znać) ani tych, które są zbyt oddalone.

Kierowcy, mimo najlepszych chęci, nie zawsze chcą wieźć nieznajomych przez kilka godzin, a ponadto ktoś może jechać tylko na pewnym odcinku naszej trasy, a nie zabierze nas, bo przecież: „jedziesz gdzieś indziej”. Dlatego najlepiej określić miejscowość w odległości kilkudziesięciu kilometrów, a już podczas rozmowy w samochodzie pytać o możliwość podwiezienia dalej – kierowca raczej nie powinien chcieć się nas pozbyć.

            Wbrew pozorom bardzo dobrymi momentami na łapanie stopa jest łapanie go podczas deszczu lub mrozu. W odróżnieniu od słonecznych dni kierowcy bywają bardziej litościwi i wychodzą z założenia: „przecież w taką pogodę biedaka nie zostawię”.

No i nie zapominajmy wreszcie o podstawowej domenie autostopowicza – uśmiechu! Jego zalet tłumaczyć chyba nie trzeba.

Gdzie łapać

Przede wszystkim należy logicznie myśleć i wczuć się w rolę kierowcy, który powinien mieć względnie komfortowe warunki do zatrzymania się. Najlepiej się ustawiać za wszystkimi rozjazdami, do których musimy nieraz podejść kilka kroków lub podjechać lokalnym transportem. Bywa, że nie warto tracić czasu (ani sił), i wówczas lepiej wsiąść w autobus miejski, który za niewielkie pieniądze podwiezie nas na rogatki miasta (skupiamy się na miastach, bo to one stanowią główny problem).

Wybierajmy wszelkie zatoczki, zjazdy, szerokie pobocza, parkingi oraz stacje benzynowe, a nawet przystanki autobusowe. Zaletą łapania stopa w okolicach parkingów i stacji benzynowych jest możliwość zagadnięcia bezpośrednio kierowcy, np. tankującego samochód, o podwiezienie. W kontakcie bezpośrednim łatwiej się przekonać, że autostopowicz nie stanowi zagrożenia, a czasem po prostu, po ludzku, ktoś nie potrafi odmawiać,więc tym sposobem możemy jechać dalej.

 

Planując trasę,niekoniecznie musimy wybierać teoretycznie najkrótszą drogę dotarcia do celu.Doświadczenie pokazuje, że kierowcy przy wjazdach na autostradę zatrzymują się rzadziej,gdyż zazwyczaj dokądś się śpieszą, niż powiedzmy tzw. lokalni, podjeżdżający do domu oddalonego o kilkanaście kilometrów. Warto się zastanowić, czy aby poruszanie się tymi „małymi skokami” nie będzie dla nas lepszym rozwiązaniem.

            Jeżeli już jednak zdecydujemy się na nocne łapanie stopa, ustawmy się w miejscu oświetlonym, tak by kierowca z daleka widział, że chcemy go zatrzymać, a do tego będzie mógł dostrzec napis na naszej tabliczce.

Gdzie nie łapać

Powinniśmy unikać łapania stopa w miejscach, gdzie możemy stanowić potencjalne zagrożenie na drodze, tj. na zakrętach, górkach, mostach, wiaduktach, a także w miejscach,w których jeździ się bardzo szybko.

Nie zaleca się łapania stopa na autostradach. Po pierwsze, kierowcy jeżdżą tam z zawrotną szybkością, a po drugie, jest to zabronione przez prawo. Jeżeli zdarzy się jednak tak, że nie mamy wyboru, ustawmy się jak najbliżej krawędzi drogi, by nie zostać potrąconym przez samochód. Musimy być świadomi, że mamy spore szanse złapania w ten sposób radiowozu. Gdy już do tego dojdzie, starajmy się przekonać policjantów, by podwieźli nas do pierwszego miejsca, gdzie stanie przy drodze nie będzie zabronione. Dzięki temu możemy połączyć przyjemne z pożytecznym – kontynuować podróż autostopem od bezpiecznego miejsca.

Zasadą jest,że nie powinno się łapać stopa w przysłowiowym środku miasta, bowiem zazwyczaj większość z mijających nas aut skręca gdzieś w nieodległą ulicę. Upewnijmy się zatem, czy aby na pewno stoimy na wylotówce i czy przypadkiem za najbliższym zakrętem nie ciągnie się jeszcze miasto.

 

Nie należy także wyciągać kciuka, gdy w pobliżu znajduje się wspomniany już radiowóz. Nie chodzi o to, że policjanci mogą się nami zainteresować (gdy stoimy w przepisowym miejscu, nie będzie problemu), lecz o to, że kierowcy różnie reagują na obecność w pobliżu stróżów prawa i często wolą się nie zatrzymywać, aby nie igrać z losem. Dlatego najlepszym sposobem na uniknięcie tego typu dylematów jest znalezienie odpowiedniego miejsca, najlepiej kilkaset metrów przed policyjnym autem.

Gdy jednak ktoś się zatrzyma…

Kiedy nasz wyciągnięty kciuk lub tabliczka z nazwą miejscowości okażą się skuteczne – czas działać. Na początku należy kierowcę zapytać o drogę i zorientować się, czy zmierza w interesującym nas kierunku. Jeżeli jesteśmy za granicą i mamy problem z dogadaniem się, dobrze mieć pod ręką mapę, na której możemy wskazać nasz cel.Aby uniknąć kłopotów, przed wyruszeniem w trasę warto się także nauczyć kilku przydatnych zwrotów w języku kraju, przez który mamy zamiar jechać.

Gdy kierowca mówi, że jedzie całkiem niedaleko, powinniśmy się dopytać, czy miejsce, gdzie zamierza nas zostawić, nie będzie znacznie gorsze od tego, w którym stoimy.Czasem warto nawet odmówić podwiezienia i poczekać na kogoś, kto jedzie znacznie dalej, niż później bezskutecznie próbować swych sił. Jeżeli jednak upewnimy się, że miejsce będzie odpowiednie, nie zastanawiajmy się – zawsze to bliżej celu, nawet gdyby zaledwie 5km.

Wsiadając do czyjegoś samochodu, przede wszystkim wypada się przedstawić, a w razie podróży zagranicznej zaznaczyć także skąd się pochodzi. Ułatwi to niewątpliwie dalszą rozmowę i uświadomi kierowcę, że nie jesteśmy mrukami, którzy bez słowa chcą być podwiezieni niczym taksówką. W krajach poza zachodnim kręgiem kulturowym,czyli tam gdzie autostop nie jest do końca znany (dotyczy to także niektórych krajów europejskich, jak na przykład Albania, Turcja, a nawet Rumunia), należy zaznaczyć przy wsiadaniu, że jedziemy za darmo (aby przy wysiadaniu nie mieć nieprzyjemności) – wówczas to od kierowcy zależy, czy mimo wszystko zechce nas zabrać.

 

Podczas jazdy wskazane jest śledzenie co jakiś czas trasy, by przypadkiem nie zboczyć i nie znaleźć się w niepożądanym miejscu, z którego ciężko nam się będzie wydostać.Bardzo ważne jest to, aby się upewnić, że kierowca nie zostawi nas przed miastem lub w środku, gdy tymczasem my tylko chcieliśmy przez nie przejechać. Nie zaszkodzi zapytać się już na samym początku, czy istnieje możliwość podwiezienia nas na wylotówkę i zatrzymania się w miejscu odpowiednim do łapania stopa.

            Kiedy zauważymy, że kierowca ma w kabinie samochodu radio CB (bardzo popularne u kierowców TIR-ów), nie zaszkodzi poprosić, by wywołał w eterze przejeżdżających naszą drogą kierowców z informacją, że ma do zabrania autostopowiczów – okazuje się to niejednokrotnie skutecznym sposobem na płynne kontynuowanie naszej podróży.

Jak unikać niebezpieczeństw

Należy na wstępie zaznaczyć, że swoją lekkomyślnością często sami prowokujemy pewne nieprzyjemne sytuacje. Niebezpieczeństw nie da się całkiem uniknąć, ale są rzeczy, które możemy do pewnego stopnia przewidzieć, tak by chociaż zniwelować ryzyko ich wystąpienia.

Po pierwsze,łapiąc stopa, a tyczy się to głównie dziewcząt, nie powinniśmy ubierać się nazbyt prowokacyjnie. Jeżeli w samochodzie znajduje się większa grupka mężczyzn, dziewczyna powinna się mocno zastanowić, czy dobrze robi, wsiadając do takiego pojazdu.

Zamiast bezrefleksyjnie wsiadać do samochodu, pytając o drogę, powinniśmy spojrzeć kierowcy głęboko w oczy, a także przyjrzeć się innym pasażerom. Jeśli cokolwiek wzbudzi nasze podejrzenia, nie powinniśmy do takiego auta wsiadać. Powinny nas zaniepokoić m.in. stan trzeźwości kierowcy, pokłute ręce lub szał w oczach, a także wygląd ogólny kierowcy.

Jeżeli mamy kłopoty z powiedzeniem wprost, że nie chcemy z daną osobą jechać, możemy się wymigać pytaniem o cel podróży. Wówczas należy odpowiedzieć, że nie jest to akurat nasz kierunek i że zdecydujemy się poczekać na kogoś jadącego bezpośrednio. To jeden z często praktykowanych sposobów „wymigania się”, choć w tej kwestii istnieje wiele różnych możliwości.

Choć nie jest to regułą, plecak powinniśmy mieć raczej blisko siebie. Jeżeli już decydujemy się go wrzucić np. do bagażnika, pamiętajmy, żeby zawsze mieć przy sobie dokumenty i pieniądze (najlepiej rozdzielone w kilku miejscach). Ważną sprawą jest, aby nie obnosić się z posiadaniem najnowszego sprzętu typu: aparat, telefon,mp3 itd. – możemy tym samym sprowokować niepotrzebne kłopoty.

 

Doświadczenie pokazuje również, że nie powinno się łapać stopa nocą. Wyjątkiem może być to,że do naszego celu mamy naprawdę niedaleko i że jesteśmy pewni, iż dojedziemy tam pierwszym lepszym złapanym autem. Inną rzeczą jest pytanie o podwiezienie na stacji benzynowej, gdzie możemy ogólnie ocenić zachowanie i intencje pytanego o podwiezienie kierowcy. Nie zapominajmy jednak, że stojąc nocą na poboczu, nie należymy do osób tzw. uprzywilejowanych, gdyż takie zazwyczaj łapią stopa za dnia. Kierowcy mogą stać się podejrzliwi, a rzadko który trzeźwo myślący człowiek zatrzyma się w nocy dla kilku młodzieńców. Jeżeli chcemy uniknąć spotkań z podpitymi imprezowiczami lub rozochoconymi złodziejaszkami,powinniśmy pomyśleć o spędzeniu nocy gdzieś w namiocie i kontynuowaniu podróży następnego ranka – nic na siłę.

Gdy kierowca zbacza na przykład z planowanej trasy, należy (zresztą jak w przypadku każdej niebezpiecznej sytuacji) zachować zimną krew i względny spokój, tak by nie dać po sobie poznać, że czegoś się obawiamy. Przede wszystkim jednak powinniśmy pewnym głosem zapytać o powód zmiany planów i w razie podejrzeń o realne niebezpieczeństwo zażądać natychmiastowego zatrzymania pojazdu.

O czym pamiętać

Jest jeszcze kilka rzeczy wartych wspomnienia, które nie pasowały do żadnej z powyższych kategorii. Zatem, by radom uczynić zadość…

            Zdarza się czasem, że jesteśmy tak zafrapowani rozmową z kierowcą, że zapominamy zabrać ze sobą drobne rzeczy, które wnieśliśmy do samochodu. Zazwyczaj zostawia się nakrycia głowy i telefony komórkowe, które lubią się wysuwać z kieszeni spodni. Nie zaszkodzi zatem przed wyjściem spojrzeć, czy aby na pewno zabraliśmy ze sobą wszystko. To samo dotyczy sytuacji, kiedy po dłuższej chwili oczekiwania złapiemy wreszcie upragnionego stopa. Częste zaskoczenie i radość tym wywołana powodują, że możemy zostawić coś na poboczu.

            Ogólnie przyjętą zasadą jest, że nie powinno się łapać stopa z piwem w ręku. Kierowcy raczej niechętnie odnoszą się do tego typu zachowań. Może być jeszcze ciężej, gdy pali się przy tym papierosy. Nie każdy ma bowiem ochotę na to, aby wciągać zapach dymu papierosowego w swoim samochodzie.

            Na koniec powinniśmy pamiętać o dwóch starych jak świat zasadach autostopowych.Pierwsza z nich brzmi: „Jeśli czekasz, to się doczekasz”, druga zaś: „Jeżeli ktoś chce dla nas stanąć, to stanie”. Powyższe rady mogą tylko nam dopomóc w ich realizacji, niczego jednak nie gwarantują. Nie planuj więc niczego z góry –to autostop, pamiętaj, zależysz od innych. A więc kciuki w górę!

Tekst i zdjęcia: Maciej Tumulec