Porady ekspertów » Makrofotografia przyrodnicza - cyfrowym aparatem kompaktowym

Tekst i zdjęcia Paweł Bieniewski

Wraz z nastaniem ery aparatów cyfrowych makrofotografia przyrodnicza trafiła pod strzechy. Z dziedziny elitarnej, zarezerwowanej dla zaawansowanych fotografów posiadających profesjonalny sprzęt, stała się dziedziną bardzo popularną. Dawniej dostępna dla nielicznych, dzisiaj w zasięgu ręki (raczej obiektywu) prawie każdego posiadacza cyfrówki.

 

Fot. 1. Predator.

Wystarczy zwykły cyfrowy aparat kompaktowy. Prawie każdy model posiada interesujący nas tryb „Macro”. Aby robić „prawdziwe makro”, potrzebne jest jeszcze dodatkowe szkło, które pozwoli nam uzyskiwać większe odwzorowania i co ważniejsze umożliwi nam fotografowanie obiektu z większej odległości od owada czy pajęczaka. Mogą to być zwykłe niedrogie soczewki, ale te dają dość duże zniekształcenia, nie polecam więc takiego rozwiązania. Może to być odwrócony obiektyw ze starej lustrzanki analogowej, np. Helios, ale to rozwiązanie też nie jest idealne. Zestaw robi się wówczas duży, ciężki i nieporęczny. Według mnie najlepszym rozwiązaniem jest makrokonwerter, czyli zestaw soczewek optymalnie skorygowanych optycznie i zamkniętych w jednej obudowie np. Raynox DCR-250.

Tanim kosztem (cyfrowy aparat kompaktowy + makrokonwerter) możemy robić naprawdę porządną makrofotografię przyrodniczą.  

Dlaczego kompakt, a nie lustrzanka cyfrowa? Powodów jest kilka:
     
Po pierwsze, mniejszym zestawem łatwiej manewrować w terenie. Dość często owady i pajęczaki znajdujemy nisko wśród traw, między gałęziami gęstych krzaków czy wysoko wśród liści drzew. Mniejszy sprzęt jest poręczniejszy i rzadziej płoszy stworzenia, które chcemy fotografować.

Po drugie, taki zestaw jest niedrogi. Lustrzanka cyfrowa z dobrym obiektywem makro to wydatek kilku tysięcy złotych.

Po trzecie, i to chyba najważniejszy powód, cyfrowe aparaty kompaktowe dają dużo większą głębię ostrości, a ta w makrofotografii jest naprawdę mała, milimetrowa, czasami wręcz papierowa. W kompaktach element światłoczuły (matryca) jest fizycznie mały, kilka razy mniejszy niż w lustrzankach. Zwykle jest to uznawane za wadę choćby z powodu szumów, jakie taka mała matryca generuje. Istnieje jednak pewna zależność: im mniejsza matryca, tym większa głębia ostrości. Dzięki temu aparaty kompaktowe wydają się wręcz stworzone do makrofotografii.

Jeszcze jedna uwaga dotycząca sprzętu. Najlepiej wybrać aparat kompaktowy ultra zoom, czyli z obiektywem o dużym zakresie ogniskowych. Zmieniając ogniskową obiektywu, w łatwy sposób będziemy mogli regulować powiększenie (odwzorowanie). Im większa ogniskowa obiektywu, tym odwzorowanie większe.

Wiele osób poleca używanie statywu. Na pewno byłby on bardzo użyteczny, ale jest trudny do zastosowania. Zbyt płochliwe owady i pajęczaki nie są skore do współpracy. Jedynie o świcie, kiedy znajdują się w swoistym letargu, można sobie pozwolić na manewrowanie statywem w ich bliskości. Często fotografujemy w terenie, gdzie rozstawienie statywu jest fizycznie niemożliwe np. wród gałęzi drzew. Większość moich prac powstała „z ręki”. To trudne, ale rękę można wyćwiczyć i jeśli dodatkowo aparat posiada stabilizację obrazu, to możemy zrobić fotografię nieporuszoną przy naprawdę długich czasach otwarcia migawki. Wymaga to wprawy. Warto ćwiczyć.

 

Fot. 2. Pocałunek.

Aby wykonać dobrą makrofotografię, należy opanować następujące czynniki: ostrość, głębię ostrości, światło i kompozycję kadru.
       

Ostrość

Jak już wcześniej wspomniałem, głębia ostrości w makrofotografi jest milimetrowa. Dlatego tak ważne jest, aby z ostrością trafić idealnie w punkt. Przy fotografowaniu owadów ostrość zwykle ustawiamy na oko. Nie jest to łatwe, wiele strzałów jest nietrafionych, szczególnie przy fotografowaniu „z ręki”. Polecam AFB (auto focus bujany). Wstępnie ustawiamy ostrość korzystając z auto focusa, wciskamy spust do połowy, blokując w ten sposób ustawienie ostrości, a następnie doprecyzowujemy ostrość, przesuwając aparat w przód lub do tyłu względem fotografowanego obiektu. Obserwujemy na ekranie LCD, czy ostrość jest tam, gdzie trzeba i wciskamy spust do końca. Trudne, ale to też można wyćwiczyć. Minimalne drgnięcie ręki powoduje, że ostrość trafia nie tam, gdzie chcieliśmy. Przydaje się dobrej jakości obrotowy ekran LCD. Dobrze jest wykonać kilka lub kilkanaście ujęć, na pewno jedno z nich będzie trafione idealnie.


 

Fot. 3. Mordeczka

 

Głębia ostrości

Wielkość głębi ostrości zależy od trzech podstawowych czynników.
      
Wielkości materiału światłoczułego. Dlatego polecam aparat kompaktowy. Im mniejsza matryca, tym większa głębia ostrości. O tym było wcześniej.

Wielkości otworu przysłony. Im  bardziej przymknięta przysłona, tym większa głębia ostrości. Niestety po przymknięciu przysłony do matrycy dociera mniej światła i wydłuża się czas otwarcia migawki potrzebny do prawidłowego naświetlenia matrycy.

Odwzorowania (powiększenia). Im większe powiększenie, tym głębia ostrości mniejsza. Dlatego tak trudno trafić z ostrością, fotografując naprawdę małe owady, np. mrówki.

 

 

Fot. 4. Wiosna.

 

Światło

Światło to trudna kwestia w makrofotografii przyrodniczej. Ponieważ zwykle mocno przymykamy przysłonę, aby zwiększyć głębię ostrości i fotografujemy z bardzo małej odległości, to światła po prostu brakuje. Fotografując „z ręki” (o statywie było wyżej), nie możemy zbytnio wydłużyć czasu otwarcia migawki. Dodatkowo liść czy gałązka, na której siedzi owad, zwykle też się porusza. Rozwiązaniem byłoby zwiększenie czułości matrycy ISO, ale to powoduje wzrost zaszumienia i pogarsza jakość fotografii. Trzeba sobie radzić inaczej. Możemy skorzystać z blend. Kartek białego papieru, kartek pokrytych folią aluminiową, a nawet małych lusterek. Za pomocą tych akcesoriów kierujemy światło na fotografowany motyw. Innym sposobem jest użycie lampy błyskowej. Specjalne lampy błyskowe do makrofotografii są bardzo drogie. Aby skorzystać z wbudowanej lampy błyskowej musimy zastosować dyfuzor, który światło lampy odpowiednio osłabi, rozproszy i skieruje na fotografowany motyw. Użycie wbudowanej w aparat lampy błyskowej bez dyfuzora jest niemożliwe. Obiektyw z makrokonwerterem zasłania część błysku, rzucając cień na fotografowany obiekt. Nieosłabione i nierozproszone przez dyfuzor światło powoduje powstawanie brzydkich przepaleń na zdjęciu. Taki dyfuzor można wykonać samemu. Z kartonu i kalki technicznej albo białego plastiku. Schemat budowy takiego dyfuzora można znaleźć w internecie.


Kadr i kompozycja

Stosujmy ogólnie przyjęte zasady kadrowania i kompozycji. Wyjątkiem jest tutaj kadrowanie centralne, zwykle uznawane za niepoprawne i nieuzasadnione. W makrofotografii takie kadrowanie jest często nie do uniknięcia. Przy dużych odwzorowaniach, kiedy model wypełnia większą część kadru, po prostu nie da się inaczej. Siłą rzeczy musi być umieszczony centralnie. Wtedy centralne kadrowanie jest jak najbardziej uzasadnione. W makrofotografii przyrodniczej należy unikać cięcia odnóży czy skrzydeł owada. Takie cięcia są dopuszczalne jedynie przy ekstremalnych zbliżeniach, np. oka muchy.     


 

Fot. 5. Przeplatka.

Ostatnie zagadnienie, jakie chcę poruszyć, to ciemnia cyfrowa. Korzystanie z programów graficznych jest niezbędne. Obróbka w ciemni cyfrowej powinna być ograniczona do minimum. Kadru źle naświetlonego nie da się zrobić w programie graficznym. Jeśli nie ma ostrości, poprawnej ekspozycji czy odpowiedniej kompozycji, to niewiele da się zrobić. Należy dołożyć wszelkich starań w terenie. Im mniej ingerencji w fotografię, tym lepiej.
     

Podstawowa obróbka w ciemni cyfrowej to:

  • odszumianie,
  • nieznaczne kadrowanie, jeśli potrzebne, np. do formatu 3:2 z formatu 4:3,
  • korekta nasycenia i kontrastu,
  • zmniejszenie rozdzielczości do internetu i wyostrzanie po zmniejszeniu.

W obróbce fotografii przyrodniczej stosujemy tylko narzędzia globalne, czyli takie, które działają na całym kadrze. Nie używamy narzędzi selektywnych. Nie usuwamy i nie wklejamy żadnych elementów kadru. Nie fałszujemy natury.
          
Na koniec kilka porad praktycznych:     

  • Cierpliwość może tylko pomóc.
  • Szukajcie ciekawego światła, np. o świcie, kiedy światło jest miękkie i ładnie rozproszone.
  • Fotografujcie z odpowiedniej perspektywy, najlepiej wysokości owada czy pajęczaka. Czasami trzeba się położyć na ziemi albo wejść na drzewo. Fotografowanie „z góry” jest mało atrakcyjne i zwykle ma wartość tylko dokumentacyjną, atlasową.
  • Podchodźcie do owada powoli, bez gwałtownych ruchów – owady są płochliwe.
  • Odkryjcie w sobie pasję! To wielkie szczęście móc spełniać się w tym, co lubimy robić.

Życzę niebanalnych kadrów i ciekawego światła.      

Paweł Bieniewski